7 maja 2013

{Firmoo raz jeszcze}

Zaliczyłyśmy chyba najdłuższą jak do tej pory przerwę w postach na blogu jak widzę. Nic to, zaraz to nadrobię :) Słońce i ciepełko nieźle mnie rozproszyło i nie mogłam się zmusić do siedzenia przed ekranem dłużej niż to konieczne, ale nie powiem, żebyśmy leniuchowały jeśli chodzi o szycie. O tym będzie w następnym poście.

Teraz chciałabym po raz kolejny napisać o Firmoo. Drugi już raz dostałam propozycję przetestowania okularów, a że blog jest nasz wspólny, tym razem okularki wybierałyśmy dla mamy, która dla odmiany potrzebowała szkiełek do czytania (i szycia zarazem). Nie było łatwo się zdecydować. Na szczęście sama procedura zamawiania jest dość prosta (o czym pisałam już poprzednio). Wystarczy własne zdjęcie, znajomość dioptrii i rozstawu źrenic (powinien być wpisany na recepcie, a jeśli nie, to można samemu zmierzyć go za pomocą linijki). Warto zwrócić uwagę na szerokość dotychczasowych oprawek i wysokość szkieł, żeby dobrać odpowiednio rozmiar całych okularów. Pomagają w tym rysunki z wymiarami pod każdą z oprawek. Mama ma drobną twarz i trzeba było szukać oprawek dość wąskich o niezbyt dużych szkłach, żeby nie wyglądała jak mucha :)) Po wrzuceniu zdjęcia portretowego i wirtualnym przymierzeniu kilkunastu oprawek, stanęło na takich o numerze #CP6096: http://www.firmoo.com/eyeglasses-p-2131.html.

Tak prezentują się na żywo. Moim zdaniem są bardzo uniwersalne. Mierzyło je kilka osób i każdemu pasowały, a to chyba nie takie proste.

 

Z racji tego, że moje testowanie ma opierać się na rzetelnej opinii, mam tym razem małe zastrzeżenie co do jakości. Jak widać na poniższym zdjęciu, etui jest nie do końca spasowane. Jedna strona jest lekko przekrzywiona względem drugiej, co skutkuje zapadaniem się górnej pokrywy delikatnie do środka raz na jakiś czas. Nie jest to usterka ingerująca w same okulary, jednak podejrzewam, że może być skutkiem średniego opakowania przesyłki, która podróżuje aż z Chin. Okulary i akcesoria znajdują się w małej żółtej kopercie, która z kolei zapakowana jest w 2-3 razy większą kopertę bąbelkową, po tak długiej podróży wyglądającą na mocno wymęczoną. Może gdzieś w transporcie etui zostało wgniecione, ciężko ocenić. Dlatego ukłon w stronę Firmoo, że może warto zainwestować w troszkę lepsze opakowania.


Co do samych okularów - po raz kolejny jestem bardzo zadowolona. Mama - jeszcze bardziej :) Od kilku dni może ich używać, a słyszałam już chyba kilkanaście razy: jak super w nich widzi, jakie są wygodne i ogólnie jakie są "naj" :)

Co więc mi pozostaje? Może jedynie po raz kolejny zachęcić was do wypróbowania ich samemu, tym bardziej, że nadal obowiązuje u nich program pierwszej pary za darmo (płacisz tylko za wysyłkę, ok. $18, czyli ok.60zł). Więcej tutaj: http://www.Firmoo.com/free-glasses.html.

No i na koniec mama, szczęśliwa posiadaczka :))


P.S. Zastanawiam się nad zorganizowaniem giveawaya z Firmoo. Jest ktoś zainteresowany? :)

4 komentarze: