Żyrafy spodobały się wam, ale również i mi całkiem dobrze się je szyje, co widać poniżej. Sprawiłam sobie kolejne trzy. Nie obyło się bez chwili grozy. Miałam wczoraj moment załamki, ponieważ żyrafki miały być cztery, jednak podczas robienia oczek upaćkałam jedną farbą dokładnie na środku pyszczka :/ Niefajne to uczucie, kiedy kilka godzin twojej pracy idzie na marne w kilka sekund. No ale trudno, trzeba będzie tę jedną żyrafkę poprawić, za to wciąż mamy pozostałe trzy, które wyglądają tak :)
Tym razem trochę inne fryzury :)
śliczne, chyba nigdy się nie zdobędę na uszycie tildowej laleczki ;/
OdpowiedzUsuńSą o wiele mniej straszne do uszycia niż wyglądają :)
OdpowiedzUsuńPrzepiękne!!! Uwielbiam Tildowy świat... A frycki żyraf niczym z salony fryzjerskiego :) Oczywiście dodaję się do obserwowanych, bo taki cudaśny blog trzeba mieć na oku :)
OdpowiedzUsuńPozdrowienia z Norwegii
Ewelina
Magda, wow ;)
OdpowiedzUsuńSą śliczne i takie w sam raz dla mnie ;) :P