Długo się zbierałam z napisaniem posta. Dużo się działo, zazwyczaj na napisanie notki nie starczało już czasu i energii. Nadrabiam więc dzisiaj w poście z dużą ilością zdjęć.
Mama uszyła króliczki, fioletowego na zamówienie, a niebieski nie zdążył jeszcze zadebiutować na blogu, a już został sprzedany. Pojedzie do miasta, z którego pochodzę :)
Kasia, która czasem coś u mnie zamawia, zażyczyła sobie ptaszków. Warunek był jeden: mają być kolorowe. No to uszyłam. Nie jeden zestaw, a całe mnóstwo. Co ja jej będę koloru żałować ;) Przy okazji już kilka innych osób skorzystało i na jesień ptaki odleciały do ciepłych krajów, a raczej domów :)) Zostało kilka zestawów, jeśli macie ochotę.
Nie pokazywałam jeszcze uszytych kosmetyczek/etui/piórników, równie kolorowych i pozytywnych :) Zielona, moja ulubiona:
No to jesienna dawka koloru zaliczona. Który najbardziej was podnosi na duchu w te szare dni?