Nie wiem czy wiecie, ale na początku lutego minął rok od pierwszego postu na naszym blogu. Rok, który zmienił bardzo wiele, w którym obydwie nauczyłyśmy się mnóstwa rzeczy. Rok... kiedy to zleciało? :)
Z pewnością był to czas, w którym uszyłyśmy wiele Tild i nie da się zaprzeczyć, że to nasze ulubione wzory, jednak każdy powinien się rozwijać. Tildy nauczyły mnie techniki szycia (co nie znaczy, że już wszystko potrafię), dzięki czemu mogę te umiejętności wykorzystać na realizację moich własnych pomysłów. Mam nadzieję, że będę mogła pokazać wam to co wymyślę, co pewnie przyjdzie z czasem :) Na razie mam swój mały zeszyt, w którym rysuję to, czego nie chcę zgubić, a co być może doczeka się premiery :)
W związku z takim podsumowującym postem pokażę wam dziś dwa anioły, nad którymi pracowałam w ostatnich dniach. Ciałko jest jeszcze tildowe, jednak po jego uszyciu, wyobraźnia zaczęła podsyłać pewne pomysły i tak oto powstał zaczątek serii
Lovely Kitchen.
Aniołki posiadają fartuchy, na których widnieją czajniczki mojego autorstwa w pasujących kolorach. Posiadają też małe zawieszki przyczepione do sukienek. Fartuszki natomiast są podobne do mojej pierwszej Tildy w życiu, Zielarki, która pokazywałam w pierwszym poście na blogu:
klik, a która powstała w okresie, kiedy nie miałam jeszcze zielonego pojęcia czym są te długonogie anioły.
Strasznie podoba mi się to jak wyszły ich włosy. Po prostu nowa generacja ;)
Szkoda, że pomysły przyszły w trochę innej kolejności niż szło szycie, przez co musiałam wykonywać niemal alpejskie kombinacje, ale czego się nie robi... :D Mam też plany na więcej elementów z motywem czajniczka w różnych kolorach, nie tylko anioły. Może też do czajniczka dołączą inne wzory? To się zobaczy. Doczekać się nie mogę :)
Jak wam się podobają? Przyznam (cholernie) nieskromnie, że jestem z nich naprawdę dumna :))
P.S. Zapomniałam dodać, że kieszonka jest z przeznaczeniem na ulubioną herbatę :)