Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zima. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zima. Pokaż wszystkie posty

23 listopada 2011

{Dla domu}

Świąteczne dekoracje wymagają ode mnie w tym roku większej uwagi, bo większość mam zamiar uszyć i zrobić sama, zapewne jak większość z was ;) Tak też pomalutku robię, więc powstała ostatnio świąteczna poducha z sercem, serce z haftowanym ornamentem oraz patchworkowa serweta. Te dwa ostatnie dzieła trochę krzywe, trochę nieporadne (haftu krzyżykowego daaaawno nie wykonywałam, a patchworku dopiero próbuję), więc przymknijcie trochę oko. Każdy przecież kiedyś zaczynał, prawda? ;)


Do zakończenia naszego candy zostało troszkę mniej niż tydzień. Jest cała masa zgłoszeń, z czego bardzo się cieszę. Mam nadzieję, że wyrobię się z losowaniem w przewidywanym terminie :)

10 listopada 2011

{Kuchniołki}

Kuchniołki :)... czyli aniołki kuchenne, którymi miały być w założeniu. Jak zaczynałam je szyć, to miały po prostu pomagać w kuchni (głównie swoją obecnością;)). Z racji niższych temperatur ubrałam je w kubraczki, jednak wczoraj zrodził się pomysł, żeby nie tylko założyć im skarpetki, ale również czapuchy. Swoją drogą, zawsze chciałam mieć taką czapkę, ale się jej nie doczekałam. Teraz chyba w moim wieku nie za dobrze bym się w takiej prezentowała ;) Kuchniołki mają więc ciepłe akcesoria na zimę. Kieszonki powstały z tildowych tkaninek, jako radosny akcent. Można do nich włożyć np. saszetkę herbaty, pierniczka czy nawet życzenia świąteczne :) - opcji jest nieskończona ilość.





 
Jak wam się podobają? Ja póki co wpatruję się w nie jak w obrazek ;) Szczególnie pokochałam tego w turkusach i bieli. A jaki jest wasz ulubiony?

Co do organizowanego przez nas candy, strasznie się cieszę, że zainteresowanie jest tak duże. Będę oczywiście sprawdzała wszystkie wpisy, odwiedzała blogi, możliwe, że zostawię też ślad w postaci komentarza. Dzięki temu mogę poznać tyle świetnych blogerek i ich twórczość. Super!

15 października 2011

{Uziemiona}

Nie mogę szyć. A to dlatego, że zachciało mi się malowania regału i witryny, które stały w mojej "pracowni" i mnie irytowały swoim beznadziejnym kolorem, czyli okleiną w nieokreślonym drewnianym kolorze. Zarządziłam malowanie i tak oto nie dość, że nie mogę usiąść przy maszynie, to jeszcze mam bajzel niemiłosierny. No ale cóż, skoro mi się zachciało to muszę przecierpieć.

W międzyczasie postanowiłam pokazać wam moich dwóch kochasi, panów Mikołajskich. Już nie mogę się doczekać kiedy jeden z nich ozdobi salon na Boże Narodzenie. Jestem z nich strasznie dumna, no i mamie się bardzo podobali. Jeden jest trochę wyższy i chudszy, drugi niższy i grubszy. Podejrzewam, że dlatego, żeby jeden wchodził przez komin, a drugi trzymał worek ;) Jak wam się podobają?


 

Nie wiem czym się zająć. Jak się ma za dużo wolnego, to ciężko zdecydować się na jedną rzecz. Człowiek, to jednak dziwne "zwierzę" ^^ Pozdrawiam sobotnio.