15 października 2011

{Uziemiona}

Nie mogę szyć. A to dlatego, że zachciało mi się malowania regału i witryny, które stały w mojej "pracowni" i mnie irytowały swoim beznadziejnym kolorem, czyli okleiną w nieokreślonym drewnianym kolorze. Zarządziłam malowanie i tak oto nie dość, że nie mogę usiąść przy maszynie, to jeszcze mam bajzel niemiłosierny. No ale cóż, skoro mi się zachciało to muszę przecierpieć.

W międzyczasie postanowiłam pokazać wam moich dwóch kochasi, panów Mikołajskich. Już nie mogę się doczekać kiedy jeden z nich ozdobi salon na Boże Narodzenie. Jestem z nich strasznie dumna, no i mamie się bardzo podobali. Jeden jest trochę wyższy i chudszy, drugi niższy i grubszy. Podejrzewam, że dlatego, żeby jeden wchodził przez komin, a drugi trzymał worek ;) Jak wam się podobają?


 

Nie wiem czym się zająć. Jak się ma za dużo wolnego, to ciężko zdecydować się na jedną rzecz. Człowiek, to jednak dziwne "zwierzę" ^^ Pozdrawiam sobotnio.

9 komentarzy:

  1. Dziewczyny!!!! Ale macie cudowne rączki:)))))))) Kolory w Waszych fotografiach obłędne.....a kącik "do nadawania" REWALACYJNY , jak z najlepszej gazety wnętrzarskiej, będę zaglądać, zachwycać się . Już Was dodaje do ulubionych:))))
    Patti co chciałaby by być kurą domowa :)))

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale fajnie ,ze na Was trafiłam!!!!!Wasze szyjątka są piękne!!!!Zdolne macie łapki:)Pozdrawiam ciepło i zapraszam:)

    OdpowiedzUsuń
  3. They are so beautiful!!!!
    Hugs from germany,
    Tanja

    OdpowiedzUsuń
  4. Cukierasy z okazji roczku mojego BLOGA czekają!
    ŚWIETNE KOSMETYKI DO PRZYGARNIĘCIA:)
    Serdecznie zapraszam do zabawy!
    Ula

    OdpowiedzUsuń
  5. KAPLITALNE! Uwielbiam takie tildowe szyciaki :)
    Nie dziwota, że jesteś z nich dumna! Ja z dumy napuchłabym jak balon, gdyby mi się udało uszyć choć w połowie tak cudne, jak te :)

    OdpowiedzUsuń
  6. są super! Ja mam także zaczęte dwa stwory...miałam je przeznaczyć na Mikołaja i Aniołka...tylko kiedy się ona doczekają na moją łaskawość...mam nadzieję, że do świąt...

    Pozdrawiam, A.

    OdpowiedzUsuń