Czas biegnie nieubłaganie. Zaraz będzie zima! Ale zanim przyjdzie, szyjące kobietki zakasają rękawy i będą szyły, szyły, szyły... Ja również szyję już w zimowo-świątecznym klimacie. Niedługo pojawią się na blogu i w sklepiku nowości, o które dopytujecie. Teraz jednak pokazuję szyjątka z ostatnich zamówień, które zrealizowałam.
Żyrafki pani Basi, szyte dla wnusia i wnuczki. Miały mieć nawiązujące do siebie stroje, jednak chciałam, żeby szczegóły je różniły. Mam nadzieję, że się udało:
A to komplecik do pokoju dziewczynek. Mała Lenka dostała swoje imię na ścianę oraz słodki igielnik.
Napiszę na koniec kilka słów o mamie, która cały czas cierpi z powodu kolana. Czeka ją rehabilitacja, później kolejny zabieg. A wszystko przez mały wypadek w pracy - kto by pomyślał? Nie jest jej do śmiechu, na dodatek nie może szyć, więc i hobby nie może poprawić jej nastroju. Przekażcie jej trochę dobrej energii, jeśli możecie. Pozdrawiamy!