Trzy żyrafy wyszły z szafy.... Chociaż nie, w szafie ich nie trzymam. To może inaczej: trzy żyrafy się uszyły :) Na zamówienie. Szczególnie jedna inna niż zwykle, bo w tutu, gotowa do piruetów.
Mama z kolei uszyła króliczki inne niż zwykle, bo z milutkiej dzianiny, do miętoszenia.
Wam też czas tak szybko płynie? Zaraz będzie lato!
Śliczne królisie...
OdpowiedzUsuńA żyrafa baletnica obłędnie piękna :)
Zazdroszczę takiego talentu...
Cudne, ale ta pierwsza żyrafa jest prześliczna :)
OdpowiedzUsuńprześliczne są i żyrafy i króliczki, pastelowe, pełne światła i radości
OdpowiedzUsuńObłędne te żyrafy, wielkie brawa!!!
OdpowiedzUsuńIgielnik dotarł :) Dziękuję bardzo - sama bym taki chciała :D
OdpowiedzUsuńNo to zapraszam raz jeszcze :))
UsuńSuperowe żyrafy:)
OdpowiedzUsuńale one piękne !!!!!!!!!!!!!!!!
OdpowiedzUsuńCudowne przytulasy :)
OdpowiedzUsuńŚliczności. Żyrafka jest przecudna:)
OdpowiedzUsuńAleż śliczne....
OdpowiedzUsuń