Pokazywanie postów oznaczonych etykietą okolicznościowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą okolicznościowe. Pokaż wszystkie posty

11 czerwca 2012

{Coś innego}

Kasia poprosiła mnie o zrobienie zaproszeń na pierwsze urodziny jej córki Zosi. Zaproszenia miały być połączeniem tkanin i papieru oraz nie miały być różowe :) Postanowiłam zaszaleć i poszłam w kolor słońca z małym dodatkiem kilku innych kolorów, bo pomyślałam, że Zosiowe zaproszenia powinny właśnie taką słoneczną radością emanować. W zamian dostałam zdjęcie, na którym Zoś promiennie się do mnie śmieje, co miało oznaczać, że trafiłam i że się podobają :)


P.S. Muszę dopisać, że tekścior na zaproszeniach, który jest czadowy, został napisany przez Kasię Golanowską, mamę Zosi :)) Brawa dla niej poproszę! I prosimy nie kopiować :)

27 grudnia 2011

{Poświąteczne migawki}

Nie udało mi się przed Świętami zamieścić zdjęć z dekoracjami jakie umieściłam w mieszkaniu, więc pomyślałam, że zrobię to teraz w podsumowującym poście. Bez zbędnej więc pisaniny :) :



 Łoś, zwany łosiopsem, był atrakcją ;)

 

 Po raz pierwszy żywa choinka oraz uwielbiana sarenka:


 Słodkości dla babci (biała czekolada z żurawiną i migdałami w pudełku mojego wykonania):



 Pierniczki, niczym armia terakotowa ;)



I to tyle ze świątecznego dekoracyjnego frontu ;)
Mam nadzieję, że spędziłyście ciepłe i radosne Święta. Teraz przed nami Sylwester :)

3 grudnia 2011

{Kilka razy w roku}

Opowiem wam o przeznaczeniu pierniczka, który dumnie prezentuje się na zdjęciu poniżej. Opowiem o zwyczaju, który moja mama pielęgnuje wraz z koleżankami. Odkąd pamiętam, czyli od grubo ponad 20 lat, kilka razy w roku pojawiały się w naszym domu koleżanki mamy, tzw. "ciocie", sztuk 3-4. Pojawiały się z okazji imienin mamy. Ona z kolei chadzała do nich. Przychodziły, gdy byłam mała i uparcie walczyłam o uwagę ciągnąc "ciocię" za brodę, żeby mnie posłuchała ;) Przychodziły, gdy wgapiałam ślepia w komputer, będąc nastolatką. Przychodzą i teraz, gdy już dawno wyfrunęłam z domu. Każde takie spotkanie pamiętam jako jeden wielki śmiech, bo "ciocie" na pewno nie są smutasami. Zawsze pojawiają się smakołyki, sałatki. Ciocie obdarowują solenizantkę, ale i też siebie nawzajem, jeśli mają taką ochotę. Te kilka godzin wspominam od zawsze jako stały moment w kalendarzu mamy, kiedy może zapomnieć o codzienności i ma chwilę, żeby po prostu być koleżanką, nie mamą :) Teraz ciocie mają swoje dzieci, niektóre w moim wieku. Niektóre mają również wnuki. A tradycja trwa i za każdym razem proszę mamę, żeby je pozdrowiła.

Pewnie się domyślacie po przeczytaniu powyższego, w jakim celu powstał pierniczek. Mam uszyła je dla "cioteczek". Solenizantka dostała dodatkowo kwiatka w doniczce, który stoi obok. Były ochy i achy nad "ciastkiem". Sama bym "ochała" :D


A ja chciałam podzielić się radością. Wiedziałam, że podarowane dobro wraca, ale nie wiedziałam, że tak szybko i z taką mocą :) Wygrałam ostatnio dwa razy w organizowany przez was candy! Nie mogłam w to uwierzyć, bo właściwie brałam udział już w ponad stu ;) Jedno z nich, wygrane u FreubelFee, właśnie dotarło. Baaardzo wyczekiwane, bo chyba ponad dwa tygodnie, ale mam! Rozpakowałam i opadła mi szczęka :) Same zobaczcie:


Dziękuję ci kochana serdecznie!!!

23 listopada 2011

{Dla domu}

Świąteczne dekoracje wymagają ode mnie w tym roku większej uwagi, bo większość mam zamiar uszyć i zrobić sama, zapewne jak większość z was ;) Tak też pomalutku robię, więc powstała ostatnio świąteczna poducha z sercem, serce z haftowanym ornamentem oraz patchworkowa serweta. Te dwa ostatnie dzieła trochę krzywe, trochę nieporadne (haftu krzyżykowego daaaawno nie wykonywałam, a patchworku dopiero próbuję), więc przymknijcie trochę oko. Każdy przecież kiedyś zaczynał, prawda? ;)


Do zakończenia naszego candy zostało troszkę mniej niż tydzień. Jest cała masa zgłoszeń, z czego bardzo się cieszę. Mam nadzieję, że wyrobię się z losowaniem w przewidywanym terminie :)

18 maja 2011

{Kochanej Mamie}

Zbliża się dzień, który od przedszkola był naznaczony laurką lub pomocą mamie w domu. Do dziś pamiętam, że zawsze coś starałam się narysować, zrobić, czasem kupić, jednak myślę, że mamie powinno się podarować coś od serca, a jeśli potrafimy sami zrobić jakąś rzecz, to jeszcze lepiej.

A skoro od serca, to powstało to, co pierwsze przyszło mi do głowy. patchworkowe serca z dedykacją - zrobione przeze mnie oraz serca z kokardą przypominające pudełka czekoladek zrobione przez mamę. Uwaga, będzie dużo zdjęć :)



Zaserduszkowałyśmy się po uszy :) Jeśli ktoś ma ochotę na takie serce, to proszę pisać :) Byle szybko, żeby zdążyło dotrzeć na czas.