Mama uszyła kolejne kociaki. Różowa słodycz przez nie przemawia, ale nie można odmówić im charakteru ;)
Dziś piątek i nie wiem jak wy, ja straaaasznie się z tego cieszę ;) Mam zamiar poszyć, a nawet jeśli się to nie uda, to na pewno coś poukładać, poulepszać, żeby później przyjemniej się szyło, bo jak wiadomo w miejscu do szycia zawsze jest coś do ułożenia. Może przy słonecznej pogodzie uda mi się niedługo pokazać wam kawałek mojego miejsca gdzie szyję, a o którym wspominałam wcześniej, że postanowiłam przemalować. Ulepszanie wciąż trwa ;)
Co do candy, które toczy się dwie notki poniżej - przeszło moje przewidywania zdecydowanie. Nie wiem jak ja ogarnę tyle zgłoszeń, ale muszę dać radę ;)
Pozdrawiam piątkowo!