Pokazywanie postów oznaczonych etykietą morze. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą morze. Pokaż wszystkie posty

17 lipca 2015

{Raz, dwa, próba mikrofonu...}

Zaliczyłam bardzo długą przerwę tu na blogu, ale jednocześnie ciężko pracowałam. Pierwszą zmianę widać gołym okiem, czyli zmieniłam wygląd bloga. Poprzedni mnie męczył i ograniczał. Teraz jest więcej miejsca na zdjęcia i mam nadzieję, że będzie się wam takie duże przyjemniej oglądało. Jeszcze nie uzupełniłam wszystkich działów w menu po prawej, ale jest tych naszych uszytych rzeczy tak dużo, że muszę zrobić sporą selekcję. No ale wszystko w swoim czasie, dojdę i do tego. Mam nadzieję, że zmiany się podobają :)

Nie wiem czy też tak macie, ale jeśli chodzi o coś na czym bardzo nam zależy, o spełnianie marzeń lub finalizowanie czegoś, do czego dążyliśmy przez długi czas, często im dalej w las, tym większe obawy, czy już na pewno wszystko zrobiliśmy, czy daliśmy z siebie wszystko, czy może jeszcze coś dopracować. Ja tak zdecydowanie mam :) W końcu jednak postanowiłam wziąć się w garść i spełnić swoje marzenie... o posiadaniu własnych tkanin. O Cottonbee usłyszałam już dawno temu, dopiero startowali ze stroną internetową. Trafiłam do nich i... dostałam gorączki. Z wrażenia! :D Od tak dawna szukałam miejsca, gdzie mogłabym sprawdzić, czy moje pomysły na coś się przydadzą. Wiadomo, można było za granicą zamówić swój wydruk na tkaninie, ale zawsze to co mnie powstrzymywało, to koszty. Oczywiście nie mówię, że własny wydruk na tkaninie tutaj w Polsce to tania sprawa, ale zawsze to na miejscu i szybko, i miło, i można zapytać. Oszalałam więc z radości, że mogę, że na miejscu i z tej euforii... nie zrobiłam nic :) Chociaż nie, intensywnie o tym myślałam, robiłam szkice, zamówiłam próbnik, zrobiłam nawet jeden próbny wydruk, ale chciałam czegoś więcej. Na to więcej musiałam poczekać, jeśli dobrze liczę, jakiś rok. Mimo obaw, czy się uda, czy potrafię, czy to ma sens, zaprojektowałam kolejne wzory, które spójnie stworzyły mini-kolekcję tkanin.

Pierwszy wzór, to moje ukochane rybki, które czekały cierpliwie na kolejne wzory:
A to kolejne wzory do kompletu:
Rozgwiazdy, na białym i granatowym tle:
I zbliżenie na żaglóweczki:
Jak pewnie zauważyliście, wzór rybek i żaglówek bazuje na tych szytych przeze mnie. 
Poza samymi projektami tkanin zaprojektowałam też poduszki. Jak wydruki do mnie dotarły oczywiście od razu rzuciłam się do maszyny.

Pierwsza poducha to ta z napisem Ahoj, ale oczywiście napis można zmienić na imię.
 Druga jest z sercem we wzór rozgwiazd i napisem Starfish.
Uszyłam też girlandę z moimi rybkami:
No i same rybki o których była mowa wcześniej, tutaj w formie poduch z mięciutkim tyłem:
Rybki, girlandy i poduszki są dostępne w sklepiku i na DaWandzie.

Jestem ciekawa co myślicie o moich projektach. Czy to dobry pomysł? Uszyłybyście coś z takich tkanin? Czy tematyka morska jest fajna, czy może raczej lepsza byłaby pastelowa lub całkiem inna? Jakich tkanin brakuje? I czy same chciałybyście coś zaprojektować? Jestem ciekawa Waszego zdania.

9 czerwca 2014

{Ahoj!}

Zbliża się czas, kiedy widok białych żagli kusi, żeby wybrać się w podróż, gdzie czeka rozgwieżdżone niebo i gitara przy ognisku. Dla tych, którzy za tym tęsknią, uszyłam nowości w marynarskim stylu. Jedną z tych osób jest pani Magda, która urządzała pokoik dla malucha, a nasze tworki jej w tym pomogły.

Bardzo lubię szyć zestawy :)


Mama uszyła kotwicę i pojemniczki.
Reszta, czyli aniołek Jaś, rybki i girlanda to moje dzieło.


Nie skończyłam na zestawie. Uszyłam jeszcze kilka rzeczy, które są dostępne w sklepiku. Nowość to szczególnie rybki, które poza zawieszką, połączyłam w girlandę.

Zawieszka:


Girlanda: 
 
 

 Zestaw pojemniczków:


Girlanda:
 
 

12 czerwca 2013

{Sezon letni + giveaway}

Wychowałam się w miejscowości, w której brakowało jeziora. Każdy wyjazd nad wodę, to było wydarzenie na które czekało się z niecierpliwością. Gdy już udało się namówić mamę, czy dziadków, lądowało się na plaży z mnóstwem innych ludzi, beztrosko taplając się w wodzie i wygrzewając na słońcu. Niewiele takich wyjazdów było, albo niewiele ja ich pamiętam, ale to co zostało mi w głowie to radosne wspomnienia.
Gdy podrosłam, tata zabierał mnie nad morze i nad jeziora, gdzie było wędrowanie z plecakiem i śpiew z gitarą przy ognisku. Może dlatego do dziś wszystko, co kojarzy mi się z wodą, ogniskiem i dźwiękami gitary, wywołuje we mnie pozytywne emocje.

Obecnie od kilku lat mieszkam w Iławie, gdzie jezioro zdecydowanie JEST :) Mogę bez końca patrzeć na żaglówki, nawet sam zapach jeziora ma w sobie coś niepowtarzalnego. I cały czas nie mogę zrozumieć dlaczego mój mąż, który tutaj się wychował, nie ma aż takich jeziornych ciągot. Jak można tego nie kochać? :) Chyba nie zrozumiem. Moje zamiłowanie do szant (lipcowy Festiwal Jeziorak Szanty zbliża się wielkimi krokami) oraz skandynawskich klimatów i sag (polecam sagi: Córka morza, Akuszerka), które są przesiąknięte morzem, piaskiem, morskimi latarniami, zapachem ryb i wiatru od morza powinno Wam się teraz wydać bardziej zrozumiałe :)

W związku z tym, nic dziwnego, że ku tematyce wodnej wędrują moje myśli, gdy tylko zaczyna się czerwiec (a nawet wcześniej). Nie ma też nic dziwnego w tym, że moim pierwszym twórczym projektem w tych klimatach, który debiutował rok temu, były żaglówki, a później rybki. W tym roku kontynuację zapoczątkowało zamówienie do galerii w Giżycku. A ja tak się z żaglówkach rozsmakowałam, że zrobiłam ich więcej. Dzieląc się z Wami letnią energią, zapraszam do Iławy i ogólnie na Mazury. Zapraszam też na niespodziankę, która widnieje na dole tego posta :)

Żaglówki, które popłynęły do Giżycka:


A takie uszyłam dodatkowo (uwaga, duuuuuużo zdjęć) :)

 

 I nietypowo, bo nie każdy musi lubić niebieskości:


Żaglóweczka w prostej aranżacji, na ścianie naszej morskiej sypialni:


Są też rybki-zawieszki, pierwsze z ręcznym haftem łusek:


Uszyłam też ślimaczka dla pani Jolanty i jej maleństwa:


Mam nadzieję, że to nie koniec moich morskich opowieści w tym sezonie :) Jeszcze trochę szkiców w zeszycie z pomysłami mam, żeby tylko czas pozwolił na zrealizowanie wszystkich :)
A tymczasem zapraszam was na konkurs/giveaway! Powyższe żaglóweczki i rybki są do kupienia w sklepiku, ale jeśli wierzycie w to, że macie trochę szczęścia, możecie wziąć udział w moim giveawayu. Wystarczy zalogować się do poniższej aplikacji, podając swój e-mail, a następnie wykonać jedną lub wszystkie z zaproponowanych czynności. Każda kolejna zwiększa Wasze szanse na nagrodę, nie oznacza to jednak, że nie może wygrać osoba, która ma tylko jeden los. Sami wybieracie, co chcecie zrobić, że zdobyć los. A co jest nagrodą? Przygotowałam zestaw (żaglówka + zawieszka z rybkami):



a Rafflecopter giveaway

Bannerek do wstawiania na wasze blogi:


Giveaway kończy się 20 lipca o północy. Na górze aplikacji macie zresztą odliczanie.
W razie pytań, piszcie, bo może nie dla wszystkich działanie aplikacji będzie jasne.
Mam nadzieję, że udzieli Wam się mój letni nastrój. Ciekawa jestem do kogo pojedzie nagroda :) Powodzenia! :)