5 lipca 2011

{Miau}

Wiecie co? Do tej pory tildowe kotki jakoś mnie nie pociągały, jednak diametralnie zmieniłam zdanie kiedy uszyła je moja mama. Nie powiem, weekend był pracowity i w okolicach niedzielnego popołudnia mama miała kotków serdecznie dość, jednak w poniedziałek przyszedł nowy dzień, nowa energia i tak oto powstały dwa słodziaki w różu. Nie wiem jak wy, ale ja się zakochałam :D


3 komentarze:

  1. pierwsza kociczka najcudowniejsza, ja też sie zakochałam

    OdpowiedzUsuń
  2. Śliczne są ,ale ja też jakoś do uszycia takowych nie mogę się przekonać :)

    OdpowiedzUsuń
  3. bardzo fajniutki blog, tyle pięknych rzeczy:)
    na pewno będę odwiedzać częściej:)

    OdpowiedzUsuń