Zacznę od tego, że mam URLOP! :) Zostało troszkę mniej niż dwa tygodnie, planów masa, ale jak to zwykle bywa pewnie nie wszystko uda się zrealizować. Zobaczymy, a tymczasem chciałam przedstawić wam dwie urocze myszki, które uszyła moja mama. Nie wiem jak wam się podobają, ale dla mnie to są najukochańsze myszki na świecie. Urocze i tyle :)
Jedna jest wielkości standardowych tildowych króliczków, druga natomiast to taka miniaturka. Słodka, ale z racji tego, że to maleństwo, ciężko się ją mamie szyło i już zapowiedziała, że myszki owszem, szyć może, ale raczej średnie i duże :)
Śliczne mysie! Jak dla mnie, mogą być i duże :).
OdpowiedzUsuńpopieram w 100%
OdpowiedzUsuńSłodkie w każdej wersji :-)
OdpowiedzUsuńJeżeli przyjmujecie wyróżnienia, bardzo zapraszam do mnie po odbiór :) Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńMyszki piękne ale poprzednie prace np. żyrafki też cudowne!!! Fajnie, że trafiłaś do mnie a ja do Ciebie :)
OdpowiedzUsuńMiło mi, że się podobają, a do ciebie jeszcze z pewnością będę zaglądać :)
OdpowiedzUsuńśliczne są:)
OdpowiedzUsuń