Jak dało się zauważyć, na blogu zapanował ostatnio spokój, a to dlatego, że miałam urlop, a później trzeba było wrócić do pracy. Na urlopie było sporo zajęć, m.in. malowanie sufitu w łazience, bo skubaniec postanowił sobie odpaść po dwóch latach (prawdopodobnie źle dobrana farba), ale też moje malowanie tacki i innych duperelków, które upatrzyłam. Na szycie chciałam przeznaczyć drugi tydzień, jednak okazało się, że na Festiwal Szantowy, który uwielbiam, przyjedzie do nas rodzinka, więc były nici z szycia. No, może jakieś małe było, typu obrus czy ozdoby, ale nie ma się czym tak bardzo chwalić.
Pomyślałam, że odkurzę troszkę bloga po tej małej przerwie i wrzucę choć jedno zdjątko, pokazujące dekorację, która umila nam stół. Ot, takie morskie wariacje kolorystyczne. Pomyślałam też, że pokaże wam trochę naszego mieszkanka w którejś z kolejnych notek. Czekam tylko na słońce, bo jak wiadomo, postanowiło się na nas wypiąć tego lata.
Pozdrawiam wciąż wakacyjnie, choć już nie urlopowo :)

cudna dekoracja, uwielbiam takie delikatne morskie klimaty w odcieniach turkusu i bieli
OdpowiedzUsuńfajniutkie dekoracje:)
OdpowiedzUsuńcudowne mieszkanie takie ciepłe i zachęcające do zagnieżdżenia się w nim na dobre a z twoich rączek wychodzą cuda nie mogę sie napatrzeć :)
OdpowiedzUsuń