Pani Ania poprosiła mnie o szaraczka w nietypowym rozmiarze oraz o klona Ernesta, którego już pokazywałam na blogu. Powstały więc dwa szaraki, największy to Nina (od imienia córeczki pani Ani), mierząca ok. 100cm! Jak do tej pory, to moje największe dzieło. Jej sukienka to było dla mnie wyzwanie, bo w sumie to ciuszek w rozmiarze jak dla dziecka, a ja nigdy z tych ubranioszyjących nie byłam :) Na dodatek sukienka miała się zdejmować i tak też się dzieje. Brawa dla mnie :D ;)
No i czas fotki Niny:
Tu na zdjęciu z Ernestem, dla porównania rozmiaru:
A to już króliczek na zamówienie uszyty przez mamę:
Pozdrawiam urlopowo, szantowo-żeglarsko, co nie znaczy, że się lenię - szycie w toku :)
przecudne te króle!
OdpowiedzUsuńprzepiękne króliki ^^
OdpowiedzUsuńNiesamowity! Mi się marzy podobnych rozmiarów Elf na Boże Narodzenie :) Pewnie się w tej sprawie wkrótce odezwiemy, bo z królika jestem zadowolona ogromnie :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :)
wiesz co... ja już nie wiem jakimi słowami mam Cię chwalić ...
OdpowiedzUsuńNina jest absolutnie fantastyczna:)))BRAWO:)))
OdpowiedzUsuńBrawo! Wszystkie prace są śliczne i mają piękne kolory. No i te buciki - super :)
OdpowiedzUsuńWspaniałe są te Twoje króliczki :)
OdpowiedzUsuńNina jest przepiękna.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie.
taki ogromny króliczek jest po prostu rewelacyjny :)
OdpowiedzUsuń