Miau, muuu... - cofam się w rozwoju czy jak? Kto w ogóle wymyślił, żeby zawsze wpisywać tytuł notki? Dobra, pomijając ten fakt, chciałam przedstawić wam dziś mój, o ile dobrze pamiętam, poniedziałkowy wyrób, czyli tildową krowę ze skrzydłami. Byłam przekonana, zanim zaczęłam ją szyć, że będzie o wiele mniejsza. A tu takie... nie no nie powiem, że krówsko :D Powiedzmy, że duże zwierzę ;) I te duże zwierzę prezentuje się tak:
Może tutaj zbyt dobrze ich nie widać, ale podobają mi się jej różowe wymionka :D
Zawsze zastanawiałam się co można zrobić z krową i umiejscowiłabym ją na parapecie kuchni, ale jak widzę ten róż to skłaniam się nawet ku pokojowi dziecięcemu. Bo to i dekoracja, i pobawić się można. A ile historyjek można wymyślić o latającej krowie ;)
Jaka optymistyczna ta krowa :) Śliczna Ci wyszła i w sam raz do dziecięcego :)
OdpowiedzUsuńświetna jest ta krówka! Dziękuję za odwiedziny na blogu, odnośnie wymianek- to fajna zabawa która bardzo wciąga.. Spróbuj! Pozdrawiam cieplo
OdpowiedzUsuńKrowa bomba!
OdpowiedzUsuń